Podoba ci się nasz podcast? Dołącz do grona naszych Patronów!

IGŁY. Historie ukryte w czasie.

Zranień najmniej spodziewamy się ze strony bliskich. Kiedy już ich doświadczymy, w posadach chwieją się wszelkie wartości tej przyjaźni czy miłości. W ważnych dla nas relacjach warto wybaczać. Jednak jak to zrobić, gdy zostaliśmy mocno skrzywdzeni?

iStock.com/nikamata

Jacek Kaczmarski śpiewał: „Jednak ufać to znaczy uchylić przyłbicy komuś, kto się mylić może lub źle życzyć, więc na cios wystawiasz to, co najwrażliwsze.” Co, kiedy już oberwiesz w ten wrażliwy punkt? Jak powstać? Jak (i czy) odbudować relację?

Benjamin Franklin powiedział, że w życiu pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki, ale chociaż ojciec założyciel Stanów Zjednoczonych mocarzem intelektu był, to wiemy przecież, że życiowych pewniaków jest trochę więcej. Na przykład pewne jest to, że nikt z nas nie uniknie bycia zranionym. Ciosy spadają zawsze znienacka. Najgorsze jest jednak to, że otrzymujemy je od bliskich. Bach! – prosto w serce. Co dalej?

W starciu z niesprawiedliwością, daj sobie czas

Każdy z nas tam był. Niedowierzanie, ból, złość, czasem chęć odwetu. Każdy z nas radzi sobie z takimi sytuacjami na swój sposób. Osoby wrażliwe długo dochodzą do siebie, z trudem lecząc połamane skrzydła. Ci, którzy podchodzą do życia z większym dystansem, mogą w miarę sprawnie uporządkować krajobraz po trzęsieniu ziemi. Nie oznacza to, że ci pierwsi są histerykami, a ci drudzy są bezduszni – po prostu każdy potrzebuje innego lekarstwa na zadany mu ból. Dajmy sobie (i cierpiącym) czas. Kiedy pocieszamy osobę borykającą się z wyrządzoną jej niesprawiedliwością – miejmy na uwadze jej sposób przeżywania i odbierania świata.

Dbaj o siebie. Nazwać nie znaczy zaszufladkować

Również my, znajdujący się w takiej sytuacji, bądźmy dla siebie wyrozumiali. Dajmy sobie przestrzeń na przeżycie tego, co się stało. Nie bójmy się nazwania krzywdy po imieniu – to pierwsza, ogromna ulga. Mamy zaprogramowaną skłonność do oszukiwania samych siebie („nie jest tak źle, jak mi się wydaje”, „może źle to odbieram”, „najlepiej tego nie ruszać”). Spokojne zdefiniowanie i zrozumienie tego, co nas boli, spojrzenie w oczy prawdzie to pierwszy, milowy krok na drodze ku uleczeniu.

Nie bój się wybaczać!

Drogę tę pokonują obydwie strony – skrzywdzona i ta, która skrzywdziła. Wiele zależy więc od zachowania tego, kto wyrządził nam krzywdę. Brak umiejętności nawigowania po wzburzonej wodzie relacji może skończyć się jej ostatecznym zerwaniem. Pierwszą przeszkodą jest (nie)umiejętność wybaczenia. Ludzie boją się wybaczać, bo są przekonani, że to równoznaczne z uznaniem, że nic się nie stało. Nic bardziej mylnego. Stało się i właśnie dlatego potrzebne jest wybaczenie. Druga strona (ta krzywdząca) musi jednak tego wybaczenia chcieć. Jeśli tak jest, skrzywdzony musi mieć odwagę w miarę spokojnie powiedzieć krzywdzicielowi, jaką szkodę wyrządziły mu jego działania. To paradoksalnie bardzo trudne zadanie. Dlaczego?


Określ oczekiwania. Komunikuj swoje potrzeby

Przede wszystkim dlatego, że nie chodzi tu o emocjonalną tyradę oskarżeń i epitetów, ale o rzeczowe i spokojne (co nie znaczy wyzute z emocji takich jak ból i smutek) wyłuszczenie skutków działań osoby, która cię skrzywdziła – tych namacalnych i tych emocjonalnych. Trudność takiej rozmowy wynika z samego faktu jej odbywania. Przecież dopiero co nasze zaufanie zostało zawiedzione, a my już, wchodząc w dialog, ponownie okazujemy pewną dozę zaufania temu, kto nas skrzywdził.

Czego mamy prawo oczekiwać? Zaangażowania drugiej strony w sprzątaniu narobionego przez nią bałaganu. Psychologowie wskazują, że osoba, która została skrzywdzona, często ma wrażenie, że krzywdziciel nie stara się wystarczająco. Dlatego musimy wiedzieć, czego oczekujemy od tej drugiej osoby i czy jest to w ogóle możliwe do osiągnięcia. Musimy też przekazać jej nasze oczekiwania. Bez komunikowania swoich potrzeb związanych z pracą nad relacją ryzykujemy, że nie zdołamy jej… no właśnie, co? Co możemy zrobić z nadszarpniętą relacją?

Jak odbudować relację?

Najtrudniej jest pogodzić się z myślą, że relacji nie da się już uratować. Jeśli jednak zdecydujemy się na jej odbudowanie, powinniśmy odrzucić te elementy, które mogą prowadzić do ponownych konfliktów. Nie pozostawajmy wiecznie w pozycji tego, któremu ciągle należy wynagradzać krzywdy, bo to redukuje drugą stronę do emocjonalnego dłużnika. Jeżeli obie strony chcą walczyć o relację, jest szansa, że będzie ona silniejsza niż przed sztormem. Warunek? Przejście wszystkich etapów uleczenia, nieżywienie ukrytych żali, niewypominanie w nieskończoność błędów, zaufanie.

Gdy sytuacja tego wymaga – odpuść

Czasami jest jednak tak, że nawet po przebyciu drogi do wybaczenia i uleczenia na jej końcu okazuje się, że nie jesteśmy już w stanie sobie nawzajem zaufać. Gdy tak się dzieje, czujemy to głęboko w sercu. Nie da się bowiem zakłamać (nawet samemu sobie) braku zaufania, braku bezwarunkowego wybaczenia, braku chęci do dalszego rozwoju. Do relacji nie można się zmusić. Pamiętajmy o tym, próbując po raz kolejny zamieść pod dywan zadany nam ból. Czy nie lepiej wkroczyć na drogę trwałego uleczenia, cokolwiek zastaniemy na jej końcu? Jedno jest pewne – będziemy tam wolni.

Sprawdź również: Przepraszanie obcych. Kiedy staje się przesadą?


image

Weronika Edmunds

Dziennikarka

Dziennikarką została dzięki zdolności słuchania i opowiadania. Tłumaczka i magister przekładoznawstwa. Często przytacza ulubiony cytat z M. Ondaatje: „Słowa, Caravaggio. Słowa mają moc”.

Previous post
Next post
Powiązane posty