Podoba ci się nasz podcast? Dołącz do grona naszych Patronów!

IGŁY. Historie ukryte w czasie.

post-header

Maria Krystyna Skarbek urodziła się w 1908 r. w Warszawie. W młodości uprawiała m.in. wspinaczkę górską i jazdę konną. Była piękną kobietą – w 1930 r. w konkursie Miss Polonia zajęła wysokie, punktowane miejsce.

Posłuchaj również na:

Życie Krystyny Skarbek – małżeństwo i wybuch II wojny światowej

Pierwsze małżeństwo Skarbek trwało zaledwie pół roku. Później, w 1938 r., poślubiła podróżnika i pisarza – Jerzego Giżyckiego. Wejście w ten związek widziała jako możliwość dalszego rozwoju i okazję do podróżowania po świecie.
Gdy wybuchła II wojna światowa Krystyna wraz z mężem przebywała w Kenii, gdzie Jerzy pracował jako dyplomata.

Skarbek jako brytyjska agentka

Separacja z Giżyckim stała się okazją dla Krystyny do powrotu do Europy. Od razu po przybyciu do Wielkiej Brytanii, Skarbek zgłasza się do służby w agencji brytyjskiego wywiadu SOE, powołanej przez Winstona Churchilla. Przyjęła wówczas tożsamość „Christine Granville”.

Krystyna działała jako kurierka tatrzańska. W swojej pracy szpiegowskiej zbierała również wysokiej wagi informacje wywiadowcze. Miała ona m.in. przekazać Churchillowi materiały, informujące o termin niemieckiej inwazji na ZSRR.

Najważniejsze akcje

W 1944 r., po przeszkoleniu spadochronowym, Skarbek została przerzucona do Francji, gdzie pomagała francuskim partyzantom. Tam dokonała jednej ze swoich najsłynniejszych akcji, po której Churchill zaczął ją nazywać swoją ulubioną agentką. Swoim uporem i bezczelnością doprowadza do uwolnienia kilku aresztowanych szefów siatki sabotażowo-dywersyjnej.

Skarbek-Giżycka przebywała w Londynie, gdy dowiedziała się o wybuchu postania warszawskiego. Starała się o przerzut do Polski, jednak jej zwierzchnicy odmówili.

Powojenne losy Krystyny

Krystyna została zdemobilizowana w Kairze w 1945 r., otrzymując odprawę w wysokości zaledwie 100 funtów. W 1946 r. wzięła oficjalny rozwód z Jerzym Giżyckim.

Po zakończeniu swojej działaności wywiadowczej, musiała podejmować różne prace, by się utrzymać. Pracowała m.in. jako stewardesa na statkach pasażerskich. Tam wdała się w romans z Ianem Flemingem, brytyjskim pisarzem i pracownikiem brytyjskiego wywiadu wojskowego. Na statku poznała również Dennisa Muldowneya, który szaleńczo się w niej zakochał.

Tajemnica śmierci Krystyny Skarbek

Mówi się, że Skarbek miała szczególny dar rozkochiwania w sobie mężczyzn. To i jej niesamowite szpiegowskie przygody zainspirowały Fleminga do stworzenia postaci Vesper Lynd, jednej z partnerek Jamesa Bonda, w której można upatrywać cech Krystyny.

W 1952 r., w pokoju hotelowym, Skarbek została pchnięta nożem ze skutkiem śmiertelnym . Czynu dokonał poznany na statku Dennis, który w ten sposób miał zemścić się na kobiecie za odrzucenie. Istnieją jednak teorie mówiące o tym, że to brytyjski wywiad chciał pozbyć się niebezpiecznej agentki.

Źródła:

wikipedia.org/Krystyna Skarbek; ipn.gov.pl; dzieje.pl; polskieradio.pl

Transkrypcja podcastu

Spis treści:

00:31 – Churchill pozbywa się Skarbek z wywiadu
02:15 – Trudne losy Skarbek po wyrzuceniu z tajnych służb
03:50 – Poznanie byłego brytyjskiego agenta
06:34 – Decyzja o rozwodzie i chęć walki z Nazistami
10:26 – Krystyna otrzymuje nową tożsamość
11:38 – Brawurowa akcja odbicia więźniów
14:17 – Przydomek ‘’ulubionej agentki’’ Churchilla
15:21 – Zazdrosny kochanek
17:32 – Wątpliwości brytyjskiego wywiadu

[00:05] Krystyna: W Londyńskim hotelu Shelbourne porządkowałam kolejny pokój. Widziałam Dennisa tylko przez moment – odwróciłam się zaskoczona, a on dokładnie w tym samym momencie wbił mi nóż w pierś. Padając na łóżko, zdążyłam jeszcze powiedzieć: Przepraszam.

Churchill pozbywa się Skarbek z wywiadu

[00:31] Churchill: Ale… zastanawiam się, czy musimy być aż tak radykalni, przecież tyle jej Wielka Brytania zawdzięcza. Przynajmniej ja tak to widzę, z Downing Street.
Szef wywiadu: Panie premierze, to nie radykalizm, to ostrożność, mamy do czynienia z przedstawicielką mieszanego, międzynarodowego towarzystwa.
Churchill: Właśnie dzięki temu pobiliśmy Hitlera, że to towarzystwo – jak pan się wyraził – było mieszane. Polacy, Francuzi, Czesi. A ona była najlepsza. Pan, jako szef wywiadu, powinien to docenić.
Szef wywiadu: Premierze, tu nie chodzi o sentymenty. Wyjątkowo nie chodzi także o politykę. Chodzi o bezpieczeństwo kraju, wojna się skończyła. Reguły ulegają całkowitym zmianom. Chce mieć pan służby pełne ludzi innych narodowości? Niepewnych, rozdartych różnorakim uczuciami i lojalnościami? Nikogo nie możemy traktować wyjątkowo.
Churchill: Chciałbym przede wszystkim nie wyjść na świnię. Ale sądzę, że będę potrafił poświęcić tę chęć dla dobra Wielkiej Brytanii.  

[01:41] Krystyna: Dobrze pamiętam to spotkanie z Churchillem. Ściskał mi dłoń, mówił o mnie w samych superlatywach. Mówił, że jestem jego ulubioną agentką. I nagle… zupełnie niespodziewanie dostałam odprawę, dokładnie sto funtów brytyjskich. Kilkanaście dni później odmówiono mi brytyjskiego obywatelstwa i zostałam zwolniona. Powrót do stalinowskiej Polski nie wchodził oczywiście w grę, więc zostałam zmuszona do podjęcia jakiejkolwiek pracy.

Trudne losy Skarbek po wyrzuceniu z tajnych służb

[02:15] Wiosną 1951 roku pracowałam jako telefonistka, jako sprzedawczyni w sklepie, jako sprzątaczka. Wszystkie zajęcia były dla mnie ważne. Jako cudzoziemka nie mogłam liczyć na żadne intratne propozycje. Ale w maju znalazłam pewne ogłoszenie. Załoga luksusowego liniowca pasażerskiego poszukiwała stewardów i stewardes. Pomyślałam sobie, że to będzie coś dla mnie. Trzytygodniowe rejsy, ocean, piękne widoki i cudowne powietrze. To zdecydowanie lepsze niż to, co robiłam do tej pory w deszczowym i zimnym Londynie.  

[03:08] Na statku Ruahine zmieniałam pościel, odkurzałam, opróżniałam popielniczki, wyrzucałam śmieci, szorowałam sedesy i kabiny prysznicowe. Jednak od szóstej po południu mogłam robić to, co zawsze dawało mi mnóstwo radości. Mogłam spędzać czas na rozrywce w towarzystwie przystojnych i interesujących mężczyzn. Zakładałam jedyną porządną sukienkę i schodziłam na pokład „rozrywkowy” statku. Było tam duże kasyno, dwa kluby nocne, dancing i kręgielnia.

Poznanie byłego brytyjskiego agenta

[03:50] Krystyna: Podczas jednego z pierwszych rejsów, w sztormowy wieczór, przy stole do ruletki spotkałam wyjątkowego gracza. Wpadł mi w oko od razu, zaraz po przekroczeniu progu kasyna. Zaczęłam się zastanawiać kto to jest? Kto ma taki smoking uszyty na miarę? Kto trzyma takie wykwintne kubańskie cygaro? Gra odważnie, ale nie traci pieniędzy w głupi sposób, z zapałem uzależnionego od hazardu mężczyzny.

Ian Flaming…. Po wojnie był bardzo zasłużoną postacią dla wywiadu brytyjskiego i mógł liczyć na dostatnie życie. Pieniądze otrzymane za służbę w wywiadzie starczyły mu na zakup luksusowej posiadłości na Jamajce. Nazwał ją Goldeneye.

***

[04:52] Krystyna: Urodziłam się 1 maja 1908 roku jako drugie dziecko Stefanii Goldfeder i Jerzego Skarbka. Mój tata był znanym warszawskim lekkoduchem. Wołał na mnie Vesperal, czyli „gwiazda wieczorna”. Powtarzał mi, że jestem dokładnie taka sama jak on. Lubiłam go słuchać, ale w dorosłym życiu nabrałam dystansu do tych, którzy tak jak on przypisywali mi romantyczne cechy. Po prostu uważałam, że jestem pragmatyczna i twórcza, potrafiłam wykorzystać do maksimum okoliczności, w których się znalazłam.

[05:31] Wyszłam za mąż za Jerzego Giżyckiego znanego malarza, pisarza i podróżnika. Pobraliśmy się w 1938 roku i od razu, zgodnie z planem, wyjechaliśmy do Kenii. Jerzy podjął pracę w polskiej ambasadzie w Addis Abebie. Szybko okazało się, że jednak, że przygodowa podróż po Afryce, to przede wszystkim długie godziny spędzane w ambasadzie na koktajlach z dyplomatami. Chociaż korzyść była taka, że small talki z nudziarzami opanowałam do perfekcji.

[06:08] Fragment przemówienia Neville’a Chamberlaina (British Declaration of War against Germany)

Decyzja o rozwodzie i chęć walki z Nazistami

[06:34] Krystyna: Decyzję o rozwodzie ułatwił mi wybuch wojny. Kiedy Niemcy i Sowieci napadli na mój kraj, było oczywistym, że wracam i walczę.

Latem 1940 roku Adolf Hitler podbijał Europę. Brytyjczycy zostali wypchnięci z kontynentu. Lada chwila miał rozpocząć się niemiecki atak na Wielką Brytanię. Winston Churchill podjął decyzję o stworzeniu SOE czyli  Kierownictwa Operacji Specjalnych. To ściśle tajna komórka wywiadowcza, przed którą premier Wielkiej Brytanii miał duże wymagania: zwerbować, wyszkolić a później przerzucić agentów na kontynent.  Mieli być przygotowani do prowadzenia akcji sabotażowych i dywersyjnych.

[07:26] W tamtym czasie byłam już rozwiedziona, mówiłam bardzo dobrze po Francusku i – jak się okazało – przyjechałam do Londynu w idealnym momencie.

[07:37] Krystyna: Pamiętam, że właśnie kończyłam obiad w barze przy Piccadily Circus, kiedy dosiadł się do mnie nieznajomy mężczyzna.

[07:46] Agent SOE: Proszę szybko jeść, za chwilę zapewne znowu będzie alarm bombowy i musiałaby pani kończyć obiad w tunelu metra.
Skarbek: To jest dżentelmeńskie zachowanie, proszę pana? Tak bez pytania się dosiadać…
Agent SOE: Chciałbym panią za to serdecznie przeprosić i jednocześnie uświadomić, że jesteśmy zmuszeni z Hitlerem prowadzić wojnę niedżentelmeńską, inaczej nie wygramy. Ciekawe, że użyła pani tego sformułowania, bo nasza firma przez niektórych jest nazywana ministerstwem niedżentelmeńskiej wojny właśnie.
Skarbek: Kto ją tak konkretnie nazywa? Koledzy z innych ministerstw?
Agent SOE: Koledzy z innych ministerstw nic o naszym istnieniu nie wiedzą. Miałem raczej na myśli ścisłe wojskowe dowództwo i współpracujące z nimi służby.
Skarbek: Czy mój były mąż, Jerzy Giżycki, kontaktował się z Wami?
Agent SOE: Skąd to pytanie?
Skarbek: Jest dyplomatą, a to oficjalna nazwa szpiegów.
Agent SOE: Sama go o to pani niedługo zapyta. Ja jestem tylko prostym pracownikiem Kierownictwa Operacji Specjalnych, który ma za zadanie przekazywać cywilom stresujące informacje. Następna z nich jest taka, pani Krystyno, że jeżeli chcemy zacząć razem pracować, to musimy zacząć od razu. Przed wejściem stoi samochód, który zabierze panią do mieszkania, spakuje pani najpotrzebniejsze rzeczy. Resztę pani dostanie na miejscu. Jedno mogę pani obiecać. Piękne okoliczności przyrody i mnóstwo atrakcji. To, co pani lubi, prawda?

[09:16] Krystyna: Tak, lubiłam to. Pamiętam, kiedy zadzwonił do mnie Jerzy i powiedział „Krysiu, jesteś idealna, proszę cię, współpracuj z nimi”.

Tajny obóz szkoleniowy mieścił się w New Forest. Tam miałam przed sobą kilka miesięcy szkoleń. Siedem dni w tygodniu, około jedenaście – dwanaście godzin w ciągu dnia. Uczyłam się strzelania, wysadzania, uciekania i wielu innych umiejętności, niezbędnych szpiegowi przeprowadzającemu akcje specjalne. Podczas szkoleń ze sztuk walki obecny był Kim Philby, z którym zaprzyjaźniłam się, chociaż nie miał dla nas żadnej litości. Przyjmowałam setki ciosów w nogi, brzuch, plecy i twarz. Upadałam na matę, ale wiedziałam, że nadal muszę się podnieść i trenować. Nie byłam już cywilem. Potrafiłam wysiadać z jadącego samochodu, strzelać w biegu, pisać atramentem zrobionym z potu i krwi. I co najważniejsze umiałam zabijać jednym ciosem.

Krystyna otrzymuje nową tożsamość

[10:26] Krystyna: Gdy uznano, że jestem gotowa otrzymałam tożsamość Christine Granville, pseudonim „Pauline”.

[10:35] Fragment przemówienia Gen. Dwighta D. Eisenhower’a (D-Day Message)

[10:48] Krystyna: Latem 1944 roku miałam wesprzeć swoimi zdobytymi umiejętnościami inwazję lądową, która chyba miesiąc wcześniej rozpoczęła się w Normandii. Plan zakładał, że na spadochronie zostanę przerzucona za linię wroga.

Lecąc samolotem okazało się, że okolice strefy zrzutu dawno przestały być bezpieczne.  Mimo to zdecydowałam, że skoczę. Szczęśliwie trafiłam w ręce Brytyjczyków z siatki Jockey. Czekali na mnie w wyznaczonym miejscu, chociaż rankiem w niedalekiej okolicy pojawiła się dywizja pancerna Waffen SS. Szybko dowiedziałam się, że w ręce Gestapo wpadł sam dowódca „Jockeya”, „Roger”.

Brawurowa akcja odbicia więźniów

[11:38] Następnego ranka obudziłam się wcześnie, wyjęłam ze swojego brezentowego worka elegancką, przepiękną sukienkę. Pomalowałam się pomiędzy kolegami golącymi twarze nad menażkami. Mimo, że spędziłam tę noc w lesie, musiałam dobrze wyglądać, od tego zależał los Rogera. Liczyłam na szczęście oraz instynkt, który dotąd mnie nie zawodził, a nawet więcej – pozwalał błyskawicznie wczuć się w emocje drugiego człowieka. Schowałam do torebki plik banknotów. Nie brałam żadnej broni, bo nawet jeśli zechcą strzelać i tak nie będę miała szans, by po nią sięgnąć. Do trzewików założyłam sznurówki z piłką Gigliego, akurat  ten gadżet mógłby okazać się najbardziej przydatny. Wsiadłam na rower, choć nie znoszę rowerów i pojechałam kilka kilometrów do miasteczka. Od razu, bez „dzień dobry” skierowałam się do gabinetu szefa aresztu Gestapo. Nie pukałam. Stanęłam pośrodku pokoju.

[12:52] Szef placówki gestapo: Pani się nie pomyliła?
Krystyna: Zdecydowanym głosem poprosiłam, żeby sekretarka i żołnierz wyszli. Miałam wrażenie, że czas, jak gdyby zwolnił, a moje każde słowo będzie na wagę złota.

Gdy w końcu zostaliśmy sami, wyjawiłam szefowi placówki Gestapo, że wiem, o osobie przetrzymywanej w więzieniu, która jest bardzo ważna dla Wielkiej Brytanii. A potem zarysowałam mu obraz sytuacji na froncie francuskim i sowieckim. Dodałam, że najdalej za miesiąc do jego biura wejdą alianccy żołnierze i że zginie w obronie tej budy w zapyziałej mieścinie albo zawiśnie po szybkim procesie. A to wszystko dlatego, że miał w rękach kogoś bardzo ważnego. Miał pod kluczem w jednej ze swoich cel Anglika, Francisa Cammaertsa oraz dwóch innych ważnych agentów. A kiedy przyszła po nich osobiście siostrzenica generała Bernarda Montgomery’ego, kazał ją również uwięzić, zmarnowawszy jedyną szansę ocalenia skóry.

[14:06] Szef placówki gestapo: Pani myśli, że mogę po prostu zwolnić więźniów… i to jeszcze ważnych? Przecież… co powiedzą moi ludzie, kiedy wyjdziecie razem? Że pani tupnęła nogą, a ja się zgodziłem?

Przydomek ‘’ulubionej agentki’’ Churchilla

[14:17] Krystyna: Dałam mu pięć tysięcy dolarów amerykańskich i myślę, że to na pewno pomogło mu wymyśleć szpiegowską bajeczkę. Później powiedziano mi, że na Churchillu właśnie ta akcja zrobiła największe wrażenie. Moją bezczelność porównał do amerykańskiego nalotu na Tokyo z początku wojny, kiedy wiadomo było, że bombowcom wystarczy paliwa na lot tylko w jedną stronę. Później piloci mieli skakać i radzić sobie sami. I sobie poradzili.

Ustawił mnie z nimi w jednym rzędzie.  To właśnie Churchill nazywał mnie swoją ulubioną agentką i… wydalił ze służby ze stufuntowym banknotem.   

[15:09] Krystyna: Mój romans z Ianem Flemingiem niedawno się skończył. Czy to możliwe, że zdradziłam Ianowi, jak w młodości wołał na mnie tata?

Zazdrosny kochanek

[15:21] Krystyna: Zimą 1952 roku wypłynęłam statkiem Ruahine w swoją ostatnią podróż. Podczas tego styczniowego rejsu miałam nowego adoratora. Bardzo kłopotliwego. Był nim kelner, który pracował na statku Ruahine, Dennis Muldowney. Kilka drinków i jedna noc. Jedna noc, spędzona z kolegą z pracy, zaczęła oznaczać kłopoty. Dennis nie mógł przyjąć do wiadomości faktu, że na jednym… incydencie sprawa była dla mnie zakończona. Błagał, klękał, groził samobójczym skokiem za burtę. Nie miałam zamiaru więcej się denerwować jego niedojrzałym zachowaniem. Bardzo głośno kazałam wynieść mu się z mojego życia i to raz na zawsze. Więc zniknął. Ale kilka miesięcy później poszedł jednak do hotelu Shelbourne z nożem ukrytym za paskiem spodni. Minął recepcję, wszedł we właściwy korytarz, stanął w drzwiach pokoju, który sprzątałam.

Będzie to więc oficjalna wersja mojej śmierci: zazdrosny kochanek zamordował zwolnioną z pracy agentkę.

Możliwy jest także inny powód. W 1952 roku wywiad brytyjski odkrył, że jego służby specjalne były dogłębnie infiltrowane przez wywiad sowiecki. Właśnie wtedy brytyjski rząd postanowił odsunąć od wszystkich tajemnic państwowych jednego z szefów wywiadu i kontrwywiadu cywilnego. Kim był ten człowiek? Otóż okazało się, że to mój znajomy z obozu New Forrest, Kim Philby. Jak się później okaże – szef „Piątki z Cambridge”, sowieckiej siatki która szpiegowała zarówno MI6 i MI5.

Wątpliwości brytyjskiego wywiadu

[17:32] Pracownik wywiadu brytyjskiego: Szefie, przychodzę przekonać szefa do mojego wcześniejszego pomysłu.
Szef wywiadu: Dokładnie go przemyślałem. I dochodzę do wniosku, że zadaniem kontrwywiadu jest przede wszystkim ochrona wrażliwych informacji, a nie likwidacja byłych agentów.
Pracownik wywiadu: A jeśli cały pion naszego kontrwywiadu, mającego zwalczać zagrożenie ze strony sowieckiej, był przez cztery lata zarządzany przez szpiega KGB?
Szef wywiadu: Ma pan pewność co do Philbiego?
Pracownik wywiadu: Sądzę, że jest za późno aby przyjąć z powrotem w nasze szeregi wyrzuconych po wojnie agentów SOE, szefie. Należało ich wtedy potraktować indywidualnie.
Szef wywiadu: Nasz błąd. Chcieliśmy odciąć całą wojenną gałąź, nie zastanawiać się nad lojalnością tych ludzi. Dlaczego jest za późno?
Pracownik wywiadu: Weźmy konkretny przykład, tej Skarbek. Wielokrotnie narażała życie dla Anglii a my ją po prostu…wywaliliśmy na bruk. Myślę ze może nas nienawidzić, ja bym nienawidził. Trudno szukać lepszego kandydata do zwerbowania dla obcych wywiadów. Tak dobrze wyszkolony szpieg jest nie lada okazją. Zawsze można znaleźć jakiś sposób, by przywrócić go do gry. Zwłaszcza jeśli ten ktoś ma rozległe znajomości, obraca się w międzynarodowym towarzystwie, nie stroni od mężczyzn, opowiadając im ciekawe historie ze swojego życia, gra z nimi w kasynie, odwiedza ich w kajutach. Nie chcę nawet podejrzewać czego nie wiemy. To przykre, ale musimy dokończyć proces odsunięcia jej ze służby. Sytuacja jest szczególna. U nas w firmie to wiadomo. Ale i ta kobieta jest szczególna. Szefie, ona sypia z co drugim mężczyzną, nie ma żadnych oporów i niczego się nie boi. I ma powód do zemsty.  

***

[19:18]  Lektor: Tajemnica śmierci Krystyny Skarbek nigdy nie została wyjaśniona. Czy była zaplanowaną akcją, czy pokłosiem fatalnego zauroczenia – tego prawdopodobnie się już nie dowiemy. Ian Lancaster Fleming, którego połączył romans z Krystyną Skarbek, był postacią zasłużoną dla brytyjskiego wywiadu. Na podstawie swoich doświadczeń stworzył serię powieści o przygodach tajnego agenta 007. Według miłośników jego twórczości, owocem znajomości Fleminga i Skarbek, była postać dziewczyny agenta Jamesa Bonda, Vesper Lynd. Ponoć każda z kolejnych „dziewczyn Bonda” miała również coś z tej pewnej siebie, brawurowej kobiety. 


Podcast powstał na podstawie książki Marka Łuszczyny pod tytułem „Igły. Polskie agentki, które zmieniły historię” wydawnictwa Znak Horyzont.

About Izabela Kraszewska

Izabela Kraszewska

Redaktorka i studentka psychologii, której trudno żyje się bez książki z sagi (najlepiej fantasy) pod pachą. Jej hobby to poszukiwanie poetyckich tekstów we współczesnej muzyce. Zdrowy pracoholizm lubi przerywać spotkaniami towarzyskimi i grami, w których nie przegrywa.
Previous post
Powiązane posty