Podoba ci się nasz podcast? Dołącz do grona naszych Patronów!

IGŁY. Historie ukryte w czasie.

Wokół nas panuje nadmiar wszystkiego i często trudno wybrać to, czego naprawdę potrzebujemy i co spełnia nasze oczekiwania. Nie umiemy zdecydować się na model samochodu, film, jogurt ani pastę do zębów. A gdy już coś wybierzemy, natychmiast tego żałujemy. Myślimy, że to, co odrzuciliśmy, było lepsze. Jak dobrze wybierać i cieszyć się tym, co mamy? Czy to w ogóle możliwe?

iStock.com/aryutkin photo

Zanim zacząłem remont mieszkania, odwiedzałem sklepy, żeby zorientować się, jaki mam wybór. A ten był przeogromny. Gdy przyszło co do czego, przeklinałem każdą minutę spędzoną w marketach, każdego producenta glazury, armatury i innych gadżetów. Właśnie za ten niemal nieograniczony wybór, który zamiast ułatwiać podjęcie decyzji, wszystko komplikował. Chciałem zwykłe betonowe płytki, a miałem ich kilkadziesiąt gatunków, w różnych odcieniach i wielkościach…

Nigdy nie przypuszczałem, że wybieranie sprawi mi taką trudność. Nie spodziewałem się, że gdy już się zdecyduję, nie będę do końca zadowolony z wyboru, wiedząc, że w sklepie zostały co najmniej dwa tuziny odrzuconych przeze mnie opcji. Choć od remontu minęło sześć lat, zdarza się, że biorąc prysznic, zastanawiam się, czy dobrze zrobiłem, kupując właśnie te płytki, bo pamiętam, że były jeszcze takie hiszpańskie, trochę mniejsze, ale chyba ładniejsze…

Im więcej opcji, tym trudniejszy wybór

Naukowcy nazywają to zjawisko „paradoksem wyboru”. Polega ono na tym, że możliwości stają się na tyle przytłaczające, że utrudniają podejmowanie decyzji i obniżają satysfakcję z dokonanego zakupu. W niektórych sytuacjach kompromis nie jest możliwy (możemy jedziemy na wakacje albo do Tunezji, albo do Hiszpanii), zawsze mamy więc wrażenie bezpowrotnie straconych szans i czujemy żal związany z rozmyślaniem nad tym, jak wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy wybrali tę drugą opcję. Takie rozkminianie nazywa się fachowo żalem antycypacyjnym i pojawia się często w sytuacjach trudnych wyborów niby tych samych rzeczy.

Pozostaje jeszcze kwestia ciężaru odpowiedzialności, bo dokonując wyboru, bierzemy odpowiedzialność za swoje decyzje – a tego nie lubimy. Dlatego gdy wybór jest niewielki, poczucie odpowiedzialności jakoś nas nie przytłacza, ale gdy możliwości jest bardzo dużo, musimy liczyć się z tym, że niezadowolenie z ostatecznego efektu będzie wyłącznie naszą winą. I jak z tym żyć?

Człowiek podejmuje codziennie 70 decyzji. Jak być z nich zadowolonym?

Badania wykazują, że dziennie podejmujemy około 70 decyzji – niektóre są prozaiczne (chleb czy bułka?), inne dotyczą spraw bardziej istotnych (autobusem czy taksówką?), których następstwa mają dla nas znaczenie, a jeszcze inne (ślub czy luźny związek?) będą miały znaczący wpływ na nasze życie. Czy możemy nauczyć się podejmowania decyzji i dokonywania wyborów w taki sposób, by być z nich zadowolonymi? Czy jest jakiś patent, który nam to ułatwi albo przynajmniej pozwoli pogodzić się z tym, co mamy, bez żalu i tęsknoty za czymś, co nie zostało przez nas wybrane? Gdy chodzi o glazurę, sprawa jest raczej zabawna niż istotna, ale gdy spośród trzech adoratorów kobieta musi wybrać tego jednego na całe życie, robi się poważnie.

Decydowanie. Ograniczaj, konkretyzuj i… bądź szczęśliwy

Zacznijmy naukę wybierania od ograniczenia oferty, bo mniejsza możliwość wyboru jest mniej frustrująca. Kolejnym sposobem jest konkretyzacja oferty, czyli jej doprecyzowanie – ustalmy, jakie wymagania musi spełniać produkt, którego szukamy, i nadajmy mu bardziej realny charakter: szare płytki do łazienki muszą mieć określony kształt, grubość, wodoodporność, gładkość, a jogurt powinien być odtłuszczony, naturalny, bez cukru i w greckim stylu. Chodzi o to, aby konkretne ramy pozwoliły nam znacznie zmniejszyć wybór. Musimy też uświadomić sobie, że po dokonaniu wyboru rozpamiętywanie, analizowanie i porównywanie nie mają sensu, bo nawet jeśli cofniemy decyzję, nie mamy gwarancji, że następna będzie dla nas mniej bolesna i lepsza.

Klucz dobrych wyborów? Luz zamiast presji 

I jeszcze jedno – nie nadawajmy naszym codziennym wyborom aż tak wielkiej wagi, bo większość nie jest tego warta. Odpuśćmy, pozbądźmy się presji i pamiętajmy, że każda decyzja – choć wiąże się z poczuciem straty i żalem, że nie wybraliśmy inaczej – może oznaczać nowe szanse i możliwości. Dostrzegajmy zatem w naszych wyborach dobre strony i bądźmy świadomi, że nie ma złych decyzji.

Sprawdź również: Silna wola. Jak ją wzmocnić?


Dawid Rosenbaum

Dziennikarz

Dawid Rosenbaum. Dziennikarz, autor książki „Zapachy miast”. Zakochany w Nowym Jorku, kuchni azjatyckiej i warszawskiej Saskiej Kępie.

About Dawid Rosenbaum

Dawid Rosenbaum

Dziennikarz, autor książki "Zapachy miast". Zakochany w Nowym Jorku, kuchni azjatyckiej i warszawskiej Saskiej Kępie.
Previous post
Next post
Powiązane posty