Podoba ci się nasz podcast? Dołącz do grona naszych Patronów!

IGŁY. Historie ukryte w czasie.

Jeśli (kiedy?) odejdzie epoka odręcznego pisma, zaniknie fizjologiczne tempo notowania myśli, nielinearność notatek z pogmatwanych rozważań, sprzężenie pamięci mózgu z pamięcią mięśni. Warto zatem czynność tę podtrzymywać. Tylko jak?

iStock.com/joaoscarceus

Pióro zna ciebie i wie, jak piszesz. Warto je za to cenić.

Większość z nas pisze odręcznie coraz rzadziej, w porywach do wcale. Bo technologia. Bo czasy. Bo czas. Bo brak. Ale o ile nad pewnymi rzeczami wystarczy chwilę popłakać i iść dalej (np. nad papierową książką), o tyle – jak się tak nad tym zastanowić – to, że coraz mniej piszemy ręcznie, jest przerażające. Bo my to my — większość z nas jeszcze przynajmniej pamięta, jak to się robiło. Ale nasze dzieci z pewnością będą autentycznie uboższe o coś naprawdę ważnego.

Jak pisać ręcznie? I co?

Dlatego listy. Dlatego dziennik albo notatnik. Albo choćby książka kucharska. Nie chodzi o pustą formę. Ręczne pisanie kształtuje myśli, pisze się wolniej, nie da się skasować błędu. Na kartce, w przeciwieństwie do komputera, zostają ślady procesu myślowego razem z błądzeniem w ślepe zaułki, które jest przecież tego procesu nieodłączną częścią. Zapisana kartka jest gotowym układem typograficznym, porządkuje myśli w hierarchię, organizuje je w przestrzeni na podgrupy. Robimy to nieświadomie.

Ręczne pisanie jest świetnym sposobem na odróżnienie sfery prywatnej od zawodowej. Wysyłaj szefowi notatki e-mailem, ale wakacje planuj na kartce. Notuj w kalendarzu wizyty w teatrze i u lekarza. Rób listy sprawunków albo rzeczy do spakowania. Notuj uwagi na marginesach książki. Lepiej ołówkiem, bo szacunek dla książek jest elementem kultury, nawet jeśli wydaje się niezrozumiałą, pustą formą.

Uroki pisania piórem

Żeby zaś przypomnieć sobie, jak to się robiło, wygrzeb z dna szuflady porzucone pióro. Ono samo w sobie zmusza do dyscypliny, bo nieużywane czasem zwyczajnie zasycha. Dobrze więc raz na kilka dni coś nim napisać.

W piórze nie chodzi o żadną mistykę. Chodzi o czytelność i komfort pisania oraz powtarzalność wyników. Pióro jest jedną z tych rzeczy, które układają się do ciebie. No i – jak sama nazwa wskazuje – są wieczne. Pióro zna ciebie i wie, jak piszesz. Warto je za to cenić.

Jak ćwiczyć charakter pisma?

W zasadzie jak wszystko inne, co da się wyćwiczyć — przez powtarzanie. Najpierw powoli (jak żółw ociężale) stawiaj literki na — realnych lub wyobrażonych — liniach. Jedną z podstaw lepszego pisania jest zachowywanie stałego kąta ustawienia pióra względem papieru. Możesz sobie pomóc, przekrzywiając kartkę tak, by nie leżała prostopadle do ciebie.

Pamiętasz z przedszkola szlaczki? Możesz oczywiście wrócić do ich ćwiczenia, ale zwróć uwagę na to, po co one były. Chodzi o to, by wyrobić stały, powtarzalny ruch ręką. W tradycyjnych kursywach (czyli odręcznych krojach pisma, w których litery są ze sobą połączone w obrębie wyrazu) używa się jak najwięcej czegoś, co w podstawówce nazywałeś laseczkami. Dlatego tak podobnie wyglądają „m” i „w”, „n” i „u”. To w gruncie rzeczy wcale nie szkodzi. Ładne pismo nie musi być bardzo czytelne, a czytelność pisma nie polega na rozpoznawaniu każdej pojedynczej litery. Nie w taki sposób mózg rozszyfrowuje słowa.

Pióro – odpoczynek dla dłoni

Od początku pamiętaj też o właściwym chwycie pióra. Klawiatura komputera nie jest zbyt przyjazna dla dłoni, ale odręczne pisanie też potrafi sprawić ból. Pamiętaj o luźnym uchwycie.

Osobno wyćwicz swój ozdobny podpis. Masz tylko jeden, możesz więc poświęcić chwilę na indywidualne rozpatrywanie połączeń wszystkich literek, a później kolejną na praktykę, aż osiągniesz automatyzm. Bądź co bądź odręczny podpis zostanie z tobą na długo, nawet jeśli nie zdecydujesz się na pisanie pamiętnika.

Sprawdź również: Dzienniki myśli. Dlaczego warto robić osobiste notatki?


image

Igor Mlądzki

Dziennikarz

Pisze dla magazynów z pogranicza biznesu i lifestyle’u. Prywatnie miłośnik sportów outdoorowych, dobrej kuchni i podróży.

Previous post
Next post
Powiązane posty