Podoba ci się nasz podcast? Dołącz do grona naszych Patronów!

IGŁY. Historie ukryte w czasie.

„Listy panny de Lespinasse”, „Kronos” Gombrowicza, „Dzienniki” Iwaszkiewicza i Dąbrowskiej – dzieła literackie całkowicie non-fiction. Po co w ogóle powstały? Dlaczego zaczytują się w nich pokolenia? Dowiedz się jak ty możesz prowadzić swój dziennik. I po co to robić?

iStock.com/Kostikova

Trudno stwierdzić, co kieruje ludźmi, którzy rozpoczynają codzienne zapiski. Chęć zdobycia pośmiertnej sławy? Może i dobrze mieć tak dalekosiężne plany, ale wątpliwe, by prywatna i intymna korespondencja panny de Lespinasse była prowadzona z zamysłem pozyskania czytelników (wręcz przeciwnie – ich autorka bała się, że listy wpadną w niepowołane ręce). Fakt, że od wieków ludzie widzą sens w przelewaniu na papier poplątanych myśli i uczuć, wskazuje jednak na to, że jest to czynność o wiele głębsza.

Prowadzisz pamiętnik? Wylej swoje emocje

Pamiętnik to chyba lepsze słowo niż dziennik, który sugeruje systematyczność. Tymczasem w zapisywaniu tego, co nas spotkało, nie musimy być konsekwentni. Wystarczy, że przelejemy na papier to, co obecnie przetrawia nasz wewnętrzny system – radości, niepokoje, zawody. Kiedy będziemy tak robić za każdym razem, gdy czujemy emocje, po latach zyskamy kompletny obraz naszej osoby. Dostrzeżemy zmiany, które zaszły w naszym charakterze. Pamiętnik pozwala nam za pomocą pióra przesiać myśli i uczucia, które bezładnie plączą się nam w głowie. Naprawdę warto go pisać.

Zacznij pisać listy. To poprawia relacje

Takie prawdziwe, odręczne? Jeżeli nie, zacznij. Adresatami mogą być bliscy, ale też my sami – z przeszłości lub przyszłości (taka niecodzienna forma pamiętnika może być dla niektórych pociągająca). Autentycznie prowadzona korespondencja to z kolei skrzętnie przechowywane pudełka z odpowiedziami na nasze listy. To dowód na wysiłek włożony przez osobę, która do nas napisała. Świadectwo więzi – rozmowa, która nigdy nie zamilknie.

Dlaczego papier i atrament? Moc pisma odręcznego

Dlaczego pamiętniki i listy lepiej pisać odręcznie? Bo to spowalnia naszą komunikację. Pozwala bardziej precyzyjnie dobrać słowa, przemyśleć je. List i pamiętnik pozostawiają trwały ślad. Nawet jeżeli przechowujemy całą komunikację elektroniczną, serwery czasem ulegają awariom, a my – emocjom. Skasowanie całej wymiany e-maili z kimś, na kogo jesteśmy wściekli, zajmuje ułamek sekundy. Powodowani złością i chwilowymi emocjami możemy wymazać z historii naszego życia coś, co w tym momencie boli lub jest trudne, ale czego będziemy żałować, gdy odzyskamy równowagę. Owszem, listy też można zniszczyć, ale wymaga to przygotowania i dużej determinacji. Trudno spalić kartkę zapisaną ręką człowieka, który teraz sprawia nam ból, ale kiedyś był dla nas bardzo ważny.

Czytanie na papierze poprawia twoją mądrość

Czy zdajesz sobie sprawę, że w ciągu dnia bombarduje cię ilość informacji porównywalna z przeczytaniem 170 gazet? Liczba bodźców jest tak duża, że na nie obojętniejemy. Dlatego mądre głowy sugerują, że dobrą praktyką jest zapisywanie na koniec dnia tego, co nas poruszyło, zaciekawiło, czego się dowiedzieliśmy lub o czym chcielibyśmy pamiętać. Taka pragmatyczna forma zapisków jest świetnym sposobem na uporządkowanie wiedzy oraz przetrawienie silnych bodźców, z którymi się w danym dniu spotkaliśmy. Niektórzy sugerują też, by z samego rana zapisywać myśli, z którymi się obudziliśmy, słowa motywacji dla samego siebie na dany dzień i zadania, które chcemy wykonać. Takie poranne zapiski utrwalają naszą systematyczność i pokazują, co drzemie w naszej podświadomości, bo impresje pojawiające się po przebudzeniu trudno uznać za wywołane zewnętrznym bodźcem.

Utrwal swoje myśli i uczucia na wieki

Pisanie ma terapeutyczną i sprawczą moc. Co takiego magicznego mają w sobie litery z atramentu? Są namacalnym dowodem na to, co w nas nieuchwytne – nasze emocje, myśli. Są obrazem tego, kim jesteśmy. Być może dlatego właśnie zaczytujemy się w listach i dziennikach ludzi żyjących wieki temu, że z zaskoczeniem odkrywamy w ich duszach odbicie naszej własnej. Ich zapiski zagwarantowały im nieśmiertelność. Piszmy więc. Jak najwięcej. Do siebie, do osób, które kochamy, do przyjaciół. Tak po prostu. Kto wie – może kiedyś te nasze przemyślenia będą inspirowały lub wzruszały kolejne pokolenia?

Sprawdź również: Pierwsze zdobycze w domowej kolekcji. Jak oswoić się ze sztuką?


image

Weronika Edmunds

Dziennikarka

Dziennikarką została dzięki zdolności słuchania i opowiadania. Tłumaczka i magister przekładoznawstwa. Często przytacza ulubiony cytat z M. Ondaatje: „Słowa, Caravaggio. Słowa mają moc”.

Previous post
Next post
Powiązane posty