Podoba ci się nasz podcast? Dołącz do grona naszych Patronów!

IGŁY. Historie ukryte w czasie.

Fajnie od czasu do czasu ubrudzić ręce ziemią, zmęczyć się porządnie na łonie natury, a potem z radością obserwować efekty swojej ciężkiej pracy. Bo gdy zasadzone warzywa i kwiaty zaczynają wzrastać, czujemy taką satysfakcję, jakbyśmy wygrali milion dolców. To właśnie świetny sposób na odpoczynek od codziennych obowiązków!

iStock.com/eyecrave productions

Nie mów, że tego nie lubisz, dopóki nie spróbujesz. Do kopania grządek i sadzenia buraków trzeba dojrzeć. Dla jednych ten moment nadejdzie po przekroczeniu trzydziestki, inni odnajdą w tym radość bliżej czwartej dekady życia, a są i tacy, którzy nie polubią tego nigdy. Nie warto się zmuszać, bo w tzw. „działkingu” nie chodzi o to, by robić coś szybko i na siłę. Ale polecam tę formę aktywności, bo jak żadna inna pokazuje, że ile włożysz, tyle wyjmiesz, a co zasiejesz, to zbierzesz. Uprawianie ogródka pozwala to zweryfikować gołym okiem.

Spędzanie czasu na działce. W czym cały urok?

Jest prawdziwy. A my tęsknimy za prawdą, życiem na łonie natury i kontaktem z własnym ciałem. Działking daje nam to wszystko w wydaniu instant, czyli weekendowym albo urlopowym. Od poniedziałku do piątku żyjemy w trybie praca–dom, a od soboty przemieniamy się w działkowicza z krwi i kości. To nas relaksuje, odpręża i ładuje baterie na kolejny tydzień. Do tego można go uprawiać na wiele sposobów, nie trzeba mieć od razu dwóch hektarów ziemi, żeby korzystać z dobrodziejstw tej formy aktywności. Czasami wystarczy malutka działeczka pod miastem albo nawet miejsce na balkonie, gdzie posadzimy kwiatki. Moi sąsiedzi na przykład dbają o wspólnotowe ogródki przy blokach. Sadzą krzewy i tulipany, które cieszą oko wszystkich przechodniów. Dodam, że robią to bezinteresownie, za co czapki z głów!

Chrupanie warzyw z własnego ogródka poprawia humor

Działking można podzielić na ten podstawowy, w którym skupiamy się na pielęgnacji kwiatów, i ten bardziej zaawansowany, gdzie w grę wchodzą rośliny jadalne, owoce i warzywa. Wymaga to oczywiście więcej pracy i czułości, ale efekty są spektakularne. Wyobraź sobie, że wyciągasz z ziemi młodą marchewkę, napawasz się jej intensywnym zapachem, a potem chrupiesz przy niedzielnym obiedzie. Albo że zrywasz maliny, z których zrobisz sorbety albo soczyste smoothie dla dzieci. Przecież to jest bajka! Świadomość, że sama posadziłaś warzywa i owoce, które wyrosły i nadają się do spożycia, doskonale poprawia humor. Możesz też pójść o krok dalej i zainteresować się zielarstwem. Czarny bez, mniszek lekarski, nasturcja – poczytaj o roślinach, które możesz wykorzystać w kuchni i w ziołolecznictwie. Kup nasiona i sadź!

Praca rąk ukojeniem dla zmęczonej duszy. Doświadcz prawdziwego relaksu

Z podziwem przyglądam się rzemieślnikom, rolnikom, zielarzom i osobom, które swoje życie zawodowe związały w jakiś sposób z naturą. Dziś technologia skutecznie nas oddala od świata przyrody, a działking może być dla nas namiastką prawdziwego życia. Bo przecież nie rzucimy z dnia na dzień zawodowych obowiązków, nie sprzedamy mieszkania, żeby zamieszkać w lesie (chociaż znam takich, którzy to zrobili i są dzisiaj szczęśliwi). Prostszym rozwiązaniem jest stopniowe tuptanie w stronę natury i działking od czasu do czasu. Bez telefonów, bez cyfrowych rozpraszaczy. Tylko ty, grządki i praca rąk. To idealny detoks dla naszych umęczonych cyfryzacją i miejskimi spalinami dusz.

Sprawdź również: Jestem eko! Mniej gadania, więcej działania


image

Justyna Michalkiewicz-Waloszek

Dziennikarka i reżyserka filmowa

Lubi słuchać ludzi i opowiadać historie. Uwielbia naturę, życie analogowe w rytmie slow i dobrą wegetariańską kuchnię.

About Justyna Michalkiewicz

Justyna Michalkiewicz

Dziennikarka i reżyserka filmowa. Lubi słuchać ludzi i opowiadać historie. Uwielbia naturę, życie analogowe w rytmie slow i dobrą wegetariańską kuchnię
Previous post
Next post
Powiązane posty