Podoba ci się nasz podcast? Dołącz do grona naszych Patronów!

IGŁY. Historie ukryte w czasie.

Każdy kiedyś dorasta (a przynajmniej powinien). Dziś jednak wiele mówi się o konieczności zadbania o swoje wewnętrzne dziecko. Co to znaczy?

iStock.com/freemixer

Pomimo kuszącej perspektywy uznania, że chodzi o zaspakajanie swoich potrzeb i folgowanie wszelkim zachciankom, koncepcja ta polega na czymś znacznie głębszym – na zmianie schematów.

Dziecięce potrzeby. Tak warto o nie zadbać

Czego potrzebują dzieci? Na poziomie emocjonalnym wszystko sprowadza się do dwóch podstawowych rzeczy – poczucia bezpieczeństwa i świadomości bycia kochanym. To na tych fundamentach maluchy powinny rozwijać swoją osobowość i uczyć się funkcjonowania w społeczeństwie. W sytuacjach, kiedy tych podstaw nie ma, albo są niewystarczające lub zaburzone, sypie się cała konstrukcja i nieświadomie wdrukowujemy sobie mechanizmy, których zadaniem jest załatać to, co nie „pracuje”, adaptujemy się do sytuacji, tworzymy schematy.

Zabierz dziecku zapałki

To właśnie tymi mechanizmami zajął się Jeffrey E. Young, amerykański psycholog, kiedy formułował zasady terapii schematów. Ukuł on pojęcie wewnętrznego dziecka, znane chyba każdemu, kogo interesuje praca nad własnym rozwojem. Niewielu jednak podchodzi do dbania o to dziecko tak, jak zakładał Young.

W koncepcji, którą sformułował badacz, dotarcie do wewnętrznego dziecka jest tożsame z dotarciem do schematów, które wypracowaliśmy w dzieciństwie, by ułatwić sobie funkcjonowanie. Najważniejszym krokiem jest ich rozpoznanie i uświadomienie sobie, które sytuacje z początku naszego życia miały wpływ na ich powstanie. Potem należy zadać sobie pytanie, czego potrzebowało tamto dziecko w tej konkretnej sytuacji, by zamiast się chować, mogło się rozwijać. Co powinni byli zrobić dorośli, żeby mu pomóc? Jak można było zapobiec utrwaleniu niekorzystnego schematu?

Stawiamy się wówczas u boku naszego wewnętrznego dziecka jako odpowiedzialni i świadomi dorośli, i możemy dać mu to, czego w tamtym czasie zabrakło. Nie jest to niestety jednorazowe ćwiczenie, ale bardzo żmudny proces, często wymagający wsparcia terapeuty.

Pomocne psychologiczne techniki

Hubert Czupała, kierownik zespołu Ośrodka Terapii Poznawczych i Behawioralnych w Poznaniu, w wywiadzie udzielonym Strefie Psyche Uniwersytetu SWPS, kroki zmierzające ku porzuceniu szkodliwych, wyuczonych w dzieciństwie schematów, opisał akronimem ZROZUM:

Z – zakotwiczenie tu i teraz,

R – rozpoznanie schematu w kontekście sytuacyjnym,

O – odniesienie do przeszłości,

Z – zauważenie sposobów radzenia sobie ze schematem,

U – uaktywnienie zdrowej dorosłej perspektywy,

M – małe kroki w kierunku zmiany schematów zachowań.

Świadoma praca nad schematami, czyli udzielenie pomocy naszemu wewnętrznemu dziecku, to proces uczenia się siebie na nowo przez poszukiwanie „odcisku” przeszłości na naszej teraźniejszości i przełamywanie wyuczonych mechanizmów. Sukces nie jest jednak natychmiastowy – wymaga odwagi, wytrwałości i cierpliwości.

Ku zdrowemu dorosłemu

Dopiero rozprawienie się z niezdrowymi schematami może zaowocować trwałą przemianą w „zdrowego dorosłego”, czyli osobę, która na to, co ją spotyka, reaguje w sposób świadomy i adekwatny do sytuacji, a nie intuicyjnie, podążając starymi, wydeptanymi ścieżkami (nawet gdy wiodą one ku niezdrowym emocjom i kłopotom).

Walka ze schematami to trudne zadanie. Już Freud nadmieniał, że potrzeby ich odtwarzania są w nas silniej zakorzenione niż na przykład potrzeba przyjemności. Utrwalone w dzieciństwie schematy mogą mieć nad nami tak silną władzę, że dla nich rezygnujemy z prawdziwego szczęścia, spełnienia i możliwości rozwoju, gdyż karmią nas złudnym poczuciem bezpieczeństwa. To zatrważająca perspektywa.

Zadbajmy więc o nasze wewnętrzne dziecko już dziś! Stwórzmy mu warunki do tego, by bezpiecznie i z radością dorosło, odkrywając przed nami pełnię naszego dorosłego i szczęśliwego „ja”.

Sprawdź również: Uroki wrażliwości. Sprawdź czy jesteś osobą wysokowrażliwą!


image

Weronika Edmunds

Dziennikarka

Dziennikarką została dzięki zdolności słuchania i opowiadania. Tłumaczka i magister przekładoznawstwa. Często przytacza ulubiony cytat z M. Ondaatje: „Słowa, Caravaggio. Słowa mają moc”.

Previous post
Next post
Powiązane posty