Podoba ci się nasz podcast? Dołącz do grona naszych Patronów!

IGŁY. Historie ukryte w czasie.

Kiedy Alexander Bell zobaczył w drzwiach swego gabinetu asystenta, którego chwilę wcześniej wzywał przez prototyp telefonu, z początku nie zrozumiał, co się wydarzyło. A już na pewno nie śnił o tym, co jego wynalazek nam zabierze 150 lat później. O roli smartfonów w relacjach.

iStock.com/Dima Berlin

Polacy uwielbiają narzekać na swoje zdrowie. Pewnie więc oczekiwanie na lekarza w przychodni jest świetną okazją do opowieści, kto ma gorzej? Niekoniecznie, bo rozmowy z nieznajomymi (a także znajomymi) zostały wyparte przez przesuwanie kciukiem po ekranie smartfona. Coraz częściej żyjemy w telefonach, a nie w realu.

Co tracimy przez powszechny dostęp do telefonów?

W tym przeniesieniu zainteresowania z drugiego człowieka na ekran telefonu najbardziej przykre jest to, że zjawisko to dotyczy nie tylko obcych. W kawiarniach pełno par z oczami wlepionymi nie w siebie, ale w smartfony. Na lotniskach pasażerowie, którzy lecą na wspólne wakacje (lub z nich wracają), zamiast wesoło rozmawiać o tym, co ich za moment czeka (lub co przeżyli), ze znudzeniem przeglądają posty na Fejsie i Insta. Znajomi z pracy, szkoły, uczelni, dzieci z rodzicami, zamiast urozmaicać rozmową wspólne chwile, spędzają je na skrolowaniu social mediów. W ten sposób przez telefony tracimy drugiego, rzeczywistego człowieka.

Zalety telefonowania i pisania wiadomości

Nie zrozumcie nas źle – nie chcemy demonizować telefonów. Bywają bardzo przydatne, również w sferze pielęgnowania relacji. Kiedy ożywiona dyskusja utknęła w martwym punkcie, bo nie możemy sobie przypomnieć jakichś faktów, wujek Google bardzo szybko wybawi nas z opresji. Smartfon to też sposób na utrwalanie wspomnień za pomocą zdjęć i filmików, co nie było tak oczywiste jeszcze kilkanaście lat temu. Telefon sam w sobie nie jest więc wynalazkiem odpowiedzialnym za wygaśnięcie konwersacji między ludźmi. Ostatecznie – taka była jego pierwotna funkcja – ma umożliwiać rozmowy z osobami mieszkającymi z dala od nas.

Jak odnaleźć równowagę w użytkowaniu smartfonów?

Jak więc nakreślić tę cienką granicę między korzystaniem z telefonu w sposób zrównoważony a nadużywaniem jego dobrodziejstw? Według mnie to ta chwila, kiedy smartfon odwraca naszą uwagę od drugiego człowieka. Niby banalne, ale widok ludzi siedzących obok siebie zamiast ze sobą jest powszechny i coraz więcej osób ochoczo włącza się do korowodu kolejnych postów na tym czy tamtym „socialu”. Co sprawia, że tak trudno nam odłożyć ten cholerny telefon i skupić się na otoczeniu, a w szczególności na osobie lub osobach, które są z nami?

Co się stanie, kiedy odłożysz telefon?

Tylko, proszę, nie rzucajcie teraz wymówek w stylu: „Ale ja nie mogę, bo zawsze ktoś może zadzwonić z pracy”. Tak naprawdę chodzi o to, że gdy odłożymy telefon, jest tak, jakbyśmy opuścili tarczę, za którą się chowaliśmy. A teraz wyłaniamy się zza niej tacy, jacy jesteśmy. Nie możemy udawać, że nie widzimy starszej pani, która prosi nas o pomoc w zakupie biletu w automacie. Że nie słyszymy, kiedy ktoś bliski zadaje nam pytanie, na które nie wiemy, jak odpowiedzieć, albo na które odpowiadać nie chcemy. Musimy się z tym zmierzyć. Nie możemy już ignorować sygnałów, że coś z naszą relacją jest nie tak, bo nie wiemy, o czym ze sobą rozmawiać. Odkładając telefon, stajemy się społecznie bezbronni.

Nie patrz w ekran, patrz mi w oczy!

Dlatego tak istotne jest to, by odłożyć telefony jak najprędzej! Póki jeszcze jest co ratować i póki potrafimy ze sobą rozmawiać. To nie jest umiejętność dana raz na całe życie – kiedy unikamy kontaktów międzyludzkich, dziczejemy i zatracamy zdolność do nawiązywania sympatycznych, niezobowiązujących rozmów, szczególnie z osobami, których nie znamy dobrze albo nie znamy wcale. Aż nazbyt prędko przyzwyczajamy się do wygody własnej wirtualnej bańki, która tak niewiele od nas wymaga. Wydostać się z niej to na nowo odkryć, czym są różnej maści relacje z drugim człowiekiem nadające smak naszemu życiu. Sęk w tym, że przekłuć tę bańkę można tylko od wewnątrz. 

Sprawdź również: Uroki wrażliwości. Sprawdź czy jesteś osobą wysokowrażliwą!


image

Weronika Edmunds

Dziennikarka

Dziennikarką została dzięki zdolności słuchania i opowiadania. Tłumaczka i magister przekładoznawstwa. Często przytacza ulubiony cytat z M. Ondaatje: „Słowa, Caravaggio. Słowa mają moc”.

Previous post
Next post
Powiązane posty