Podoba ci się nasz podcast? Dołącz do grona naszych Patronów!

IGŁY. Historie ukryte w czasie.

Nastały czasy fit i body positive. Z jednej strony dbanie o zdrowy organizm, z drugiej akceptacja własnego ciała. To, co nam służy, stało się modne. I dobrze, ale z tym całym wellness też można przesadzić. Jak ni przesadzić ze zmianą życia na zdrowsze?

iStock.com/CoffeeAndMilk

Widziałaś serial na Netflixie „Wellmania”? Główna bohaterka Liv postanawia zmienić życie na zdrowsze. Nie dlatego, że chce, tylko dlatego, że musi. I robi to w stylu: wszystko na raz, z chaosem w głowie, życiu i relacjach. Ta hitowa komedia niesie ważne przesłanie, bo chyba każda z nas taką Liv zna (albo sama nią jest). 

Być fit i wellness. Czy warto? 

Świadomy styl życia to klucz do zdrowia i dobrego samopoczucia. Świadomy, czyli taki, gdy robimy to, co nam służy. Gdy ograniczamy albo całkowicie eliminujemy cukier, zamiast fast foodów wybieramy owoce i warzywa, jesteśmy na diecie wegetariańskiej (albo sięgamy wyłącznie po dobrej jakości mięso od lokalnych producentów), rezygnujemy z produktów, na które mamy nietolerancję. Gdy zamiast wieczornego oglądania telewizji z paczką chipsów i lampką wina wybieramy spacer, a do sklepu zamiast autem jedziemy rowerem. Ale świadomy to też taki, gdy nie katujemy się za każde odstępstwo od normy.

Co się zmieni, gdy przejdziemy na dobrą stronę mocy? Poczujemy się zdrowsze, lżejsze, piękniejsze. Poprawimy sylwetkę (chociaż to nie jest najważniejsze), będziemy mieć lepsze wyniki krwi i wydolność organizmu, więcej energii. Miłym efektem ubocznym będzie ładniejsza skóra i promienny wygląd.

Fit-terror: nie lubię, ale muszę

Nic nie musisz, ale zapewniam cię, że warto. Żeby zdrowy styl życia miał jednak sens, musisz czuć, że tego chcesz. Gorzej, gdy przymus bycia fit wynika z innych pobudek. Od błahych, jak chęć wypromowania siebie w internecie, po te bardziej poważne, jak niskie poczucie własnej wartości i próba szybkiego zaklejenia jej „plastrem” nowej sylwetki. Bo bycie fit to nie magiczna tabletka, która uleczy wszystko. Od tego są gabinety psychoterapeutów i praca nad sobą. Ale najgorzej jest, gdy to inni wywierają na nas presję, np. partner mówi, że czas zrzucić zimowy tłuszczyk. To absolutnie niedopuszczalne, ale niestety się zdarza.

Czy wszystkie musimy być fit?

Bycie fit nigdy nie było prostsze, a jednocześnie tak trudne. Z jednej strony, by ćwiczyć nie trzeba nawet wychodzić z domu, bo są aplikacje mobilne i filmiki na YouTubie. Z drugiej strony kuszą nas seriale na platformach streamingowych, pyszne jedzenie, a styl pracy sprawia, że po powrocie do domu marzymy jedynie o tym, by się położyć.

Żadna ze skrajności nie jest dobra. Ani fit-terror, ani całkowity brak ruchu nie sprawią, że poczujemy się dobrze. Wysportowana sylwetka może i cieszy oko oraz przyciąga spojrzenia, ale nie zapewni dobrego samopoczucia, gdy przed każdym treningiem będziemy przeżywać katusze.

Sprawy nie ułatwiają trenerki-influencerki, które od rana witają nas piękne, wysportowane i szczęśliwe. Żeby było jasne – nie mam nic przeciwko nim. Uważam, że robią doskonałą robotę, tym bardziej że coraz więcej z nich odchodzi od pokazywania nieskazitelnego ciała i bezproblemowego życia. Dobrze się nimi inspirować, ale na miarę własnych możliwości. Piękno tkwi w różnorodności, a nie w kracie na brzuchu. Pamiętajmy – zdrowie przede wszystkim!

Jak polubić zdrowy styl życia?

Zmiany najlepiej wprowadzać powoli. Co z tego, że z dnia na dzień przejdziesz na rygorystyczną dietę, kupisz karnet na siłownię i rzucisz się w wir ćwiczeń codziennie o 6 rano, jeżeli będziesz szczerze tego nienawidzić?

Najlepiej sprawdzi się metoda małych kroków. Zacznij od ograniczenia słodyczy i 15 minut spaceru codziennie. Później stopniowo eliminuj inne nałogi – kawę, alkohol, papierosy. Każda pozytywna zmiana pociągnie następną, więc będzie ci coraz łatwiej. Pewnego dnia z przyjemnością wybierzesz szklankę wody z cytryną przed śniadaniem zamiast małej czarnej, a 10 tys. kroków dziennie stanie się oczywistością.

Wybierając aktywność fizyczną, kieruj się własnymi zainteresowaniami, a nie modą. Nie każdy musi trenować jogę, tańczyć bachatę i mieć legginsy znanej marki. Wyciągnij z szafy stary T-shirt i przypomnij sobie, jaki sport sprawiał ci radość, gdy byłaś dzieckiem. Jest duża szansa, że dalej go lubisz. Tylko nie rezygnuj po pierwszym fiasku! Życzę ci powodzenia i sama zabieram się do roboty.

Sprawdź również: Jak przestać się starzeć? Spowolnij ten nielubiany proces


image

Justyna Michalkiewicz-Waloszek

Dziennikarka i reżyserka filmowa

Lubi słuchać ludzi i opowiadać historie. Uwielbia naturę, życie analogowe w rytmie slow i dobrą wegetariańską kuchnię.

About Justyna Michalkiewicz

Justyna Michalkiewicz

Dziennikarka i reżyserka filmowa. Lubi słuchać ludzi i opowiadać historie. Uwielbia naturę, życie analogowe w rytmie slow i dobrą wegetariańską kuchnię
Previous post
Next post
Powiązane posty