Podoba ci się nasz podcast? Dołącz do grona naszych Patronów!

IGŁY. Historie ukryte w czasie.

Małżeństwo, narzeczeństwo, partnerstwo – te „układy” wszyscy znamy. Ale kohabitacja? Co określa to pojęcie i czym taka relacja różni się na przykład od konkubinatu? W prosty sposób wyjaśnimy to wcale nie proste zagadnienie.

iStock.com/dragana991

Samo znaczenie słowa „kohabitacja” wydaje się być dość jasne – to wspólne zamieszkiwanie. Problem w tym, że jeśli coś da się wyodrębnić i nazwać, to – jako społeczeństwo – natychmiast chcemy przypisać do tego definicję Najlepiej prawną. Nie inaczej stało się z kohabitacją. Ale czy aspekt prawny jest jedynym i najważniejszym składnikiem takiej relacji?

Kohabitacja. Co to od strony formalnej?

Związek kohabitacyjny jest dużo mniej dokładnie zdefiniowany niż bardzo podobny do niego konkubinat. Oznacza dwie osoby mieszkające razem i wspólnie prowadzące gospodarstwo domowe. Niektórzy dodają jednak, że aby mówić o kohabitacji, dwie osoby muszą nie tylko mieszkać ze sobą przez większość miesiąca, ale też spełniać wiele innych warunków, na przykład tworzyć więź emocjonalną lub utrzymywać stosunki seksualne.

W Polsce jednak taka relacja (przypominająca w znacznej mierze relację małżeńską, ale bez formalności) ma inne określenie – konkubinat. Sprawia to, że dyskusja na temat bardziej precyzyjnego zdefiniowania kohabitacji jest wciąż żywa. Tym bardziej że etymologicznie słowo „konkubinat” (łac. concubinatus od com- „współ-” i cubare „leżeć”) oznacza osoby „wspólnie leżące”, a „kohabitacja” (łac. „co-, con-”, znaczy „z, wspólnie”; „habitare” – „mieszkać, przebywać”) tak naprawdę niekoniecznie musi oznaczać pożycie intymne.

Są jednak i tacy eksperci, którzy to w kohabitacji dopatrują się bardziej trwałej relacji z uwagi na konieczność wspólnego mieszkania. Podkreślają, że konkubinat w swoim założeniu nie wymaga tego, by tworzące go osoby żyły razem.

Rodzaje kohabitacji

Można wyróżnić kilka modeli kohabitacji:

  • mieszkanie „na próbę”, bez wyraźnie zakreślonego końca takiej relacji – to sytuacja, gdy niekoniecznie jesteśmy całkowicie przekonani co do trwałej przyszłości tego związku, ale fakt wspólnego mieszkania i prowadzenia wspólnego gospodarstwa automatycznie uczyni z naszej relacji formę kohabitacji;
  • kohabitacja przedmałżeńska, czyli wspólne zamieszkanie przed zaręczynami lub zawarciem związku małżeńskiego – w założeniu jest to tylko etap, który ma prowadzić do prawnego sformalizowania relacji;
  • docelowa forma partnerstwa zamiast małżeństwa – są bowiem i takie osoby, które nie chcą w żaden sposób (z różnych powodów) formalizować tworzonego związku.

Od niedawna kohabitacją określa się również formę relacji opisywaną angielskim akronimem LAT (Living Apart Together), czyli „razem, ale osobno”. Partnerzy tworzą związek, żyją razem, jednak z różnych względów razem nie mieszkają. Tak – kłóci się to z etymologią terminu, ale zakłada się, że faktyczna kohabitacja w związkach LAT jest po prostu niemożliwa (np. partnerzy pracują w odległych miejscach i są zmuszenie mieszkać osobno przez większość tygodnia).

Przezorny znaczy przygotowany

Chociaż społeczna akceptacja różnych form nieformalnego życia rodzinnego rośnie, warto wspomnieć o zagrożeniach, które należy mieć na uwadze, wchodząc w związek kohabitacyjny. W polskim prawie nie jest on formalnie zdefiniowany, dlatego osoby w takiej relacji nie są traktowane jak rodzina. Oznacza to, że nie mają prawa do dziedziczenia, wglądu do dokumentacji medycznej, alimentów, gdy taki związek się rozpadnie. Chociaż osoby tworzące związek kohabitacyjny prawdopodobnie nie zaprzątają sobie głowy takimi sprawami, życie pisze różne scenariusze, lepiej być na nie gotowym i zdawać sobie sprawę z ograniczeń wynikających z takiej decyzji. Dopiero wtedy możemy podjąć ją całkowicie świadomie.

Jeżeli nie chcemy decydować się na małżeństwo, ale bezpieczniej czulibyśmy się, mając jasno określone w świetle prawa zasady związku z partnerem czy partnerką, w Polsce istnieje możliwość podpisania tzw. umowy partnerskiej, w której można uregulować wiele aspektów wspólnego życia. Możemy w niej jasno określić zasady dziedziczenia w przypadku śmierci, podział majątku, dostęp do naszych danych medycznych. Aby umowa taka miała moc prawną, należy sporządzić ją w obecności notariusza.
Sprawdź również: Kto dziś płaci? O finansach w dobrych związkach


image

Weronika Edmunds

Dziennikarka

Dziennikarką została dzięki zdolności słuchania i opowiadania. Tłumaczka i magister przekładoznawstwa. Często przytacza ulubiony cytat z M. Ondaatje: „Słowa, Caravaggio. Słowa mają moc”.

Previous post
Next post
Powiązane posty