Podoba ci się nasz podcast? Dołącz do grona naszych Patronów!

IGŁY. Historie ukryte w czasie.

Cyberseks jest bezpieczny nie tylko pod względem, by tak rzec, antykoncepcyjnym. Jest bezpieczny, bo angażując się w tego typu stosunek, nie trzeba przerywać innych czynności. Nie przypalisz pieczeni, nie musisz spuszczać z oczu małego dziecka ani wyrzucać z domu gości. No i nie musisz przyznawać się do niego swojej dziewczynie.

sexting co to
iStock.com/Anastasia Gapeeva

Czy sexting to zdrada?

Nie czarujmy się. Seks przez kamerkę nie jest zupełnie niewinną zabawą, jeśli obie strony złapią odpowiedni klimat. Oczywiście możesz, jak w starym filmie Koterskiego „Porno”, wymienić seks przez internet jako element długiej listy przypadków, kiedy to nie zdrada. Ale jeśli masz poczucie, że za tę wymianę SMS-ków dostałbyś od kobiety, z którą jesteś, w pysk, to prawdopodobnie masz rację. A jeśli rzeczywiście byś dostał, to sumienie masz obciążone, kropka. Rób z tą informacją, co chcesz.

Lista zagrożeń płynących z cyberseksu

Oczywiście odrębną rzeczą jest sexting z nieznajomą osobą na czacie. Otchłań żenady. Można krytykować (albo i nie) przygodne spotkania w klubach, które mogą (albo i nie) kończyć się w sypialni albo na szybko w bramie. Spotkania takie przepełniają czasem człowieka dyskomfortem, zwłaszcza gdy jest zbyt trzeźwy albo przypadkiem trafił do klubu dla zbyt młodej młodzieży. Ale sexting z nieznajomymi jest jeszcze gorszy, bo zamiast zwierzęcych odruchów obwąchiwania i ocierania proponuje to samo… ale na czacie. Bez zobowiązań, bez cienia ryzyka, że dostaniesz po pysku, zostaniesz wyśmiany albo spławiony, a zatem tchórzliwie. A do tego z niezerową szansą, że po drugiej stronie siedzi taki sam kłamczuszek jak ty – udający, że ma piękne ciało blady ludzik Michelin. Albo kilku gości na imprezie, którzy weszli poświntuszyć z ciekawości.

Opanuj sztukę uwodzenia na odległość

Opinię o cyberseksie może ratować sytuacja, w której świntuszysz na odległość z tą, z którą zazwyczaj świntuszysz (by użyć fachowej terminologii) w realu. Może to nawet mieć zalety, zwłaszcza gdy na co dzień trudno wam przychodzi rozmowa o seksie. Rozmowa taka może bowiem okazać się przydatna — nie po to, żebyś wreszcie miał okazję namówić ją na te wszystkie podniecające świństwa z pornosów, ale dlatego, że może to stworzyć nowy obszar waszej wspólnej intymności. Miej jednak na uwadze, że o ile w łóżku liczy się fizyczne nastawienie do seksu, o tyle w świntuszeniu w sieci mogą brać górę zupełnie nowe czynniki. Na przykład brak umiejętności pisarskich któregoś z was może być silną blokadą przed pofolgowaniem sobie w cyberrandkowaniu. I w drugą stronę: może się okazać, że twoje niezrealizowane fantazje, które teraz decydujesz się opisać, bo nie miałeś o nich śmiałości pogadać, dla niej są równie onieśmielające w zapisie jak w realu.

Romantyzm również w realu

Może ci się wydawać, że chodzi o efekt, ale i tak postaraj się literacko najlepiej, jak potrafisz. To znaczy przede wszystkim unikając klisz, wszystkich tych idiotycznych „co masz na sobie” i „co bym ci zrobił”, które użyte w nadmiarze na pewno zepsują atmosferę. Nie streszczaj filmów porno, bo nie są warte naśladowania. A najlepiej poszukaj jakiejś formy pośredniej między nowoczesnym cyberseksem a staromodnym liścikiem miłosnym. Dziewczyny kochają liściki miłosne. Seks też co prawda kochają, ale cybernetykę w tym obszarze chyba jakoś mniej.

Sprawdź również: Gra w podryw. Jak wprawnie i skutecznie flirtować?


image

Igor Mlądzki

Dziennikarz

Pisze dla magazynów z pogranicza biznesu i lifestyle’u. Prywatnie miłośnik sportów outdoorowych, dobrej kuchni i podróży.

Previous post
Next post
Powiązane posty